guestbook

2011
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


links
segi
tokio
across the universe
living dead doll
sonne
etwas anders


Layout by Cassia
for Layout4you

...


25.05.2008 :: 16:19 Komentuj (11)
jednak miesiąc do dużo. z każdym dniem jest inaczej. nie wiem, może gorzej. nie ze światem. ze mną i z tym, jakie reakcje zachodzą we mnie. historia się powtarza? nie. choć jest tak oszałamiająco podobna.
czasem wydaje mi się, że coś mną kieruje, tym, co robię. ktoś to zaplanował, a ja nawet nie potrafię się temu sprzeciwić. coś mnie "tam" ciągnie i może nawet nie chcę przestać..? może wcale nie chcę się zatrzymać.

za dziewięć dni wyjeżdżam. nareszcie?
w głowie mam takie psychodeliczne myśli.

...


25.04.2008 :: 20:54 Komentuj (22)

ona nie widzi
nie potrafi
straciła świat marzeń
tak zupełnie
z przypadku

dużo świateł smaków
kolorów których już
nie pozna

ma tylko w pamięci
nieprawdziwe życie
ale ona
żyje żyje żyje

śpiewając cichą
kołysankę
trzymając kawałek
zbitej porcelany
w pokrwawionych
dłoniach

ale ona
śni śni śni

zapomniana
nigdy nie znana
nie sama

samotna


autor: paranoid-park


...


16.04.2008 :: 19:14 Komentuj (19)
szaro. ciemno. deszczowo. zastanawiam się, dlaczego czasem, życie zmienia się tak bardzo, że nawet nie potrafię rozpoznać osób, które przecież jeszcze tak niedawno były takie znajome i w niejaki sposób bliskie. dlaczego rozmowy, które kiedyś sprawiały przyjemność, teraz dotyczą tylko kategorii bólu?
jak przyjemnie dowiedzieć się, że mój wesoły nastrój, te świecące oczy to pewnie powstał pod wpływem środków halucynogennych i że najzwyczajniej jestem dziwna. choć chyba nikt, i to nawet dobrze, nie zauważył, że od dawna uczęszczam do szkoły teatru życia i jestem aktorką..

dzisiaj jadąc autobusem przyglądałam się ludziom. jeden, jakże miły pan, uprzejmie skasował mi bilet i uśmiechnął się. zbyt często na mnie patrzył. zbyt.. inaczej. cieszyłam się, kiedy w końcu wysiadłam na moim przystanku. była tam też jakaś kobieta z dwójką dzieci. pisała smsa. i tak wiem, nie powinnam czytać, ale nadarzyła się taka okazja; w końcu ja stałam, ona siedziała. a więc tyle dla ciebie znaczę. nawet nie masz dla mnie czasu; kiedy jestem to i tak jest źle. kobieta wysiadła przede mną; odprowadzałam ją pustym wzrokiem zza okien jadącego autobusu.

jeszcze czterdzieści osiem dni.


...


13.04.2008 :: 19:58 Komentuj (18)
przeniosłam się z myloga. denerwują mnie strasznie te ciągłe techniczne przerwy. bo ile można?
a teraz, po jakże ciekawym dniu, siedzę przy biurku zasłuchana w piosenki wydobywające się z moich głośników. moje myśli wieczorami zazwyczaj dotyczą spraw eschatologicznych i takich, którymi tak naprawdę nie powinnam się przejmować. ale jednak są i robią mi na złość.
kiedy rano wstaję, ciągle się czegoś boję. nie tego, że zrobię sobie albo komuś krzywdę. dotyczy to raczej mojego przeczucia, że może stać. coś złego.

chyba muszę przestać myśleć, bo to wcale nie przynosi nic dobrego, a tylko pogarsza mój nastrój, który tak wieczorem nie jest zbyt pozytywny.
czasem mam ochotę usnąć wieczorem, obudzić się rano i leżeć. leżeć w nieskończoność. bo gdyby tak czas nie miał znaczenia. ale ma. ucieka mi życie. przelewa się miedzy moimi palcami, a ja nawet nie potrafię tego ogarnąć.

"życie jest zbyt krótkie (...) musisz żyć."

sny. teraz boję się nawet moich snów.